|
napisałam 2011-03-14 o 21:58:50
Czasem sama siebie mam ochote kopnać rtak porządnie w dupe.
Nie, żeby niebyło, nie z głupoty, do tego po pewnym czasie każdy sie przyzwyczaja.
Ale z powodu braku myslenia, czy też jego zbyt dużej ilości- po fakcie lub na wyrost. z uprzedzeń, z blokad, bagaży. Za wszystko czasem, za całe moje ja -mam ochotę sie kopnąć.
Zdazyłam wpaść w romans i wypaść z niego z prędkościa błyskawicy. Bo zobowiązująco ale absolutnie nei z tobą nie wliczało dodatkowych "ich". bo albo tylko ja albo beze mnie. I okej. Grunt to szacunek do siebie ( po drodze z dobrą zabawą) ale co z szacunkiem do innych, do własnego skołatanego serduszka i swojej nadmiernie przeciążonej głowy ? Przecież jestem niczym pies ogrodnika, pogryzłam gdy ktoś zabrał mi zabawkę której nei chciałam. I teraz sie obrażam -idiotka ! a Mogłam... mogłam poprostu nie zaczynać, chociaż raz posłuchac głowy i chociaz raz nei siegać po to czego chce...
Po drodze wpadłam w kompleksy, doła, osłabienie psychiczno-emocjonalno- fizyczne.
Po drodze stwozyłam liste cech przez które faceci nei chcą ze mna być. Po czym spotkałam kilku chłopców i wyrzuciłam liste do śmieci... bo to ja nei chce być z nikim!
Jakże łatwo skreślić kogoś na wstępie jak tylko znajdziemy jedną "nie tą" cechę, jedno "zachowanie godne mojego byłego", łatwo się opancerzyć słowami "nie potrzebuje, nei ma miejsca w moim życiu, jej mi dbrze, szukam tego jedynego, czekam na -buuuum- bądź poprostu nei chce sie pakować w cos bez szans" łatwo załozyć na siebie tyiąc blokad, skreślac imie po imieniu z listy i cieszyć się że tym razem okazałam się mądrą dziewczynka i nei wpadłam w zły związek, kolejny nie taki. Łatwo. bardzo łatwo. Przyokazji wmawiając sobie żechce sie tej wielkiem miłości, tej pieknej, ze się tęskni i pragnie...i że jest sie otwartym na nia całą sobą a ja sie tylko...bawie...póki się nei znajdzie.
Mogłam sobie stwrzyć księcia z bajki zeby bronił mnie przed pomyłkami...ale kto obroni mnei przed samotnością ? Zrzucam ją sobie przecież na głowę.
Głupia ja. I kopne siebie w tyłek, tylko poćwicze trochę, bo nei siegam ;)
wydziergała Ewa.
napisałam 2010-12-15 o 23:45:46
Chyba się troche boje.
Wiem zaraz oberwe po tyłku od mamy a Marzena pewnie powie że jestem głupia i wszyscy powiedzą"nie ma czego"...
... ale chyba troche się boje i nawet nie wiedziałam.
Łatwo znaleźć mi powód do "nie bycia w związku", wmawianiu że tak jest dobrze. Bo, kurcze, jest. Jest dobrze. Jestem szczesliwa.
Ale powody rosną...
... bo przeciez nie chce plątać się w co kolwiek. Bo chciałabym namiętnego rozmansu. Bo czekam na ta wielką, prawdziwą miłość. Bo chyba nioe jestem gotowa na związek i w gruncie rzeczy tak dobrze mi teraz ze mna i z moich życiem że boje się że związek wszystko zmieni. No i ciagle pracuje albo siedze w domu z dzieckiem i nie mam gdzie poznać kogoś. No i mój najnowszy wynalazek... układa mi się w zyciu zawodowym, awansuje więc - ponieważ, oczywiście, wszechświat mnei nienawidzi- jak sobie ułoże życie uczuciowe to spieprzy mi się w pracy. Odwieczne prawo natury...
A Bartek powiedział że ciagle szukam powodów by z kimś nie być. I chyba miał rację. Bo gdybym chciała to pewnie bym kogoś znalazła. Kogoś, oczywiście mniej lub bardziej dobranego. I być może wylądowałabym ze złamanym sercem.
I pewnie dlatego się boje.I dlatego szukam wymówek.
Mamo nie bij, marzena nie ochrzaniaj. Wiem. Ja wiem.
Ale chyba troche się boje.
wydziergała Ewa.
napisałam 2010-12-03 o 21:08:12
Jestem jedną z tych "kocich starych panien"
Patrzę na swoją kotkę, na jej spojżenia pełne miłości i potrzeby czułości. Przychodzi do mnie w nocy i się tuli, chodzi za mna do łazienki a gdy wychodzę czeka przy drzwiach.
Patrzę na jej niezadowolenie, strach, złosć. Kiedy karze mnie za coś, kiedy pyskuje mojej siostrze.
Jest taka ludzka. Taka moja. I cóz, kocham ją.
Dzięki niej kot jest dla mnie tym najwspanialszym. Ich charakter, ich drapieżno-słodka natura mnei ujmuje do tego stopnia że sama o sobie mysle jak o... kotce.
Ja i ona, dwie kocie stare panny ;)
Dzis szorowałam kuchnię, okap i każdy kafelek. Oprózniałam szuflady. Czyściłam lodówkę. A potem zrobiłam sobie sałatkę, tak dobrą że wciagnęłam całą miskę. do pieczonej ryby w ziołach i curry. I pomyślałam sobie, próznie, że jestem tak idealną kobietą że nei wiem czy jest ktoś kto na mnie zasługuje :P
wydziergała Ewa.
napisałam 2010-11-20 o 13:20:44
Zdecydowanie mam lekkiego doła ostatnio...
A niby tak pięknie powinno być. Cały etat w pracy w której mnie doceniają, w której menager mówi" że chciałaby mieć więcej takich..", bujne zycie towarzystkie z najwspanialaszymi ludźmi na świecie, coraz to ukochańszy synek, pościel nowa, kawiarka, premiera harrego i gdzie się nie rusze to chwalą moją urodę i nogi :P Powinno być pięknie.
I było by gdyby świat usunął "byłych" i gdyby facebook nie podsuwał ich zdjęć.
Bo kurcze chyba mi lekko samotnie na myśl że im tak nei jest... i co z tego że kuba jak zwykle robi podchody a ja odkryłam ze 100% pewnością że moje miejsce napewno nei ejst w jego ramionach. Samotnie mi troche... i ciagle nei wiem czego chce - romansu czy Związku? Jak związek to nie bo bedzoe ograniczał...jak Romans to nie bo ...
...samotnie mi, i pragnę być kochaną i jedyną bo oni tak mają... a ja czuje się gorsza. To głupie.
Czego ty chcesz kobieto ?
Przestać się czuć gorsza od kogoś tylko dlatego że nie potrafił mnie kochać, a kogoś innego owszem.
wydziergała Ewa.
napisałam 2010-08-17 o 15:26:18
Z minuty na minutę zmieniam zdanie co do swojej obecyśl, uczucie, pragnienie wlatuje jednym przedsionkiem, okrąża systemem kwionośnym całe ciało-pobudzając do pracy w określonym kierunku- a potem wylatuje drugim, zostawiając mg;liste uczucie że coś tam było.
Wiem jedno, dobrze mi ze swoją samotnością. Korzystam z niej.
I nie odczuwam dołującego braku kogo kolwiek.
Przecież zawsze jest przyjaciel gej z którym mogę się pobawić. Albo dobry kolega z którym mogę poflirtować i spędzić całą noc na pogaduszkach przy drinku. Albo stara, niespełniona młodzieńcza miłość o której mogę pomarzyć.
I jest życie, takie na 100%. Takie nie do zmarnowania. Takie szczęśliwe bo wypełnione miłością po brzegi.
Dobrze mi ze swoją samotnością...
... a miłość przyjdzie, nie będe jej szukać, sama odnajdzie drogę i przyjdzie. Zawsze przychodzi.
wydziergała Ewa.
napisałam 2010-08-17 o 15:16:05
Z minuty na minutę zmieniam zdanie co do swojej obecyśl, uczucie, pragnienie wlatuje jednym przedsionkiem, okrąża systemem kwionośnym całe ciało-pobudzając do pracy w określonym kierunku- a potem wylatuje drugim, zostawiając mg;liste uczucie że coś tam było.
Wiem jedno, dobrze mi ze swoją samotnością. Korzystam z niej.
I nie odczuwam dołującego braku kogo kolwiek.
Przecież zawsze jest przyjaciel gej z którym mogę się pobawić. Albo dobry kolega z którym mogę poflirtować i spędzić całą noc na pogaduszkach przy drinku. Albo stara, niespełniona młodzieńcza miłość o której mogę pomarzyć.
I jest życie, takie na 100%. Takie nie do zmarnowania. Takie szczęśliwe bo wypełnione miłością po brzegi.
Dobrze mi ze swoją samotnością...
... a miłość przyjdzie, nie będe jej szukać, sama odnajdzie drogę i przyjdzie. Zawsze przychodzi.
wydziergała Ewa.
napisałam 2010-07-21 o 16:46:11
miesiąc rozmyślań, rozkładania na części i analizowania. Jak kobieta. Jak psycholog.
Od bardzo dobrych do bardzo przygnębiających myśli wyciskających łzy.
No i wścikłość, o tak, wściekłość.
I oto, kurcze, jeden film, podsumuwujący wszystko, jeden który tak bardzo we mnie uderzył. Wszystko się odwróciło do góry nogami, a potem wróciło tam gdzie być powinno.
Bo ja kutrcze jestem 9. dałabym sobie 10 gdyby nie kompleksy wynikające z kiepkiego pierwszego związki i depresji.
Ale jestem 9.
Mogłam sobie myśleć że to moja wina, że może jestem za głupia, mozę nie można ze mna wytrzymać albo poprostu nie da się mnie kochać i każdy prędzej czy później to odkrywa.
Mogłąm mówić sobie że jestem singielką, nei z wyboru ale natury. Nawet jak z kimś jestem. Że tak sobie życie ułożyłam, zę jestem tak samodzielna, tak silna. że sobie radze w bardzo trudnych i mniej trudnych sytuacjach. Że rachunki, dziecko dom. Że tak bardzo jestem singielką, że faceci może myślą że ich nei potrrzebuje.
Albo że jestem tak bardzo silna że nie mają sie kim opiekować (bzdura !)
Ale potem...
Kurcze... jestem śliczna, seksowna, mam wysoki temeramet seksualny. Jestem inteligentna, może nie mądra, mozę nei wyuczona... ale mam mądrość zyciową zebraną na włąsnym a nie cudzym doświadczeniu. A i doświadczenie mam duże. Jestem ambitna. Jestem czuła, troskliwa, opiekuńcza. Świetnie gotuje. Jestem szczera, uczuciowa, otwarta. Jestem wierna. I oddana rodzinie i przyjaciołom. Tolerancyjna. Pewna swoich wartości, wiary, poglądów politycznych i społecznych i neiw stydząca się ich. Dumna z siebie. Jestem bardzo dobrym, zaangażowanym pracownikiem. I dobrą matką. I jestem cholernmie dojkrzała. I jestem dziecinna, i zabawna, i szalona i zwariowana. I korzystam z życvia ile się da. I umiem poięknei mówić i pisać. I dbam o siebie. I moge się pobródzić i lubie chodzić na długie wyciecxzki i jeździć na rowerze i nei narzekam gdy złamie mi się paznokieć. Bywam wredna ale lubie to. No i jestem plotkarą ale też to lubie :P I duzo mówie o sobie...
... co dziwne... P. niby duzo o mnei wiedział ale neiwiele mu poiwuedziałam o swoich przeżyciach... może już wtedy podejżewałam że nie dojrzał by to wiedzieć...
... jednym słowem jestem. Kurcze. SŚwiadomą siebie , swoich marzeń, pasji, pragnień, wartości człowiekiem. Nir kimś kto się tworzy. Może poza rozdziałem ja-związki. Kimś kto wie o sobie tak bardzo bardzo dużo w tak młodym wieku.
Jestem 9.
Kobietą prawie idealną :P
Jeżeli ktoś uważa że na mnei nei zasługiuje to tak jest, bo brak mu pewności...i wkońcu zacznie zachowywać się tak by na mnie nei zasługiwać.
Widać trafiałam na facetów którzy na mnie nei zasługiwali. A wystarczyło uwierzyć i zachowywać się tak byście zasługiwali.
W gruncie rzeczy, to nei moja wina. Ja się staram całą sobą i daje wszystko bo jestem 9 i nei uważam żeby był ktoś na kogo mogłabym nei zasługiwać.
Tak, do tej pory myślałam ze nei zasługuje na miłość, ale kurde, ja jestem kobietą prawie idealną...mimo wszystkich swoich wad, jestem .
Jedyne czego nie wiem to jakiego związku chce i jakiego faceta. wiem czego nei chce. I podejżewam że powinien to być ktoś z podobnym harakterem do mojego... żebym się nei zmienia i nie dostosowywała, bo zawsze tak robie, żebym mogła zostać sobą w związku z kimś.
Ale i tak dużo wiem o sobie jak na moje skromne 24 lata. Wiele lat ostrej psychoanalizy dały efekt : Depresja, kompleksy, Ogromne niedowartościowanie, patologiczna potrzeba kochania, walka i wiara w związki o które nei powinno się wlaczyć i które nie pasują. Dopasowywanie się do drugiej osoby.
Mam nadzieje że z tym koniec.Skoro wiem czego chce od siebie to dlaczego tak cięzko mi określić czego chce od facetów, i dlaczego zgadzam się żeby na mnie nie zasługiwali ? Oczekuje za dużo ? może, ale nie będe oczekiwać mniej.Nie obniże jakości ani siebie, ani swojegpo życia ani tym bardziej związku. Myślisz zę na mnei nie zasługujesz ? zachowujesz się tak by myśleć że na mnei nei zasługujesz - to twój problem, ja chce zasługiwać i chce być z kimś kto zasługuje.
Wierze w siebie. wierze w miłość. wierze w życie i szczęście.
Co do P. ... oczywiście jak głupia nastolatka dalej jestem wkurzona i zraniona, talk szybko się po mnei pocieszył że był do cios z którym cięzko było sobie poradzić. może na nią zasłuiguje ;>
Ja wqiem że się okłamywałam, pozwoliłam się okłamać. Nie, nie pasowaliśmy do siebie. Wiele podobieństw nie czyni dopasowania.
On jest gdzieś po środku, gdzieś pomiędzy dojrzałością a dzieciństwem, pomiędzy dorosłym życiem, samodzielnością, podejmowaniem decyzji. rAchunkami domem itd. A zabawą szaleństwem, cieszeniem się każdym durnym kwiatkiem i motylkiem.
On jest wyśrodkowany, tak marzenko, troche za nudny dla mnie :P i neizdecydowany.
Ja jestem skrajnościami, jestem bardzo bardzo dojrzała bo muszę, bo tak życie mnie nauczyło, bo sporo przezyłam i zaczynam być z trego dumna, że tak dobrze sobie z tym wszystkim poradziłam, że tak bardzo dojrzałam. Ale ejstem też tym dziekciem, tą szaloną namiętnością która cieszy się i bawi bo wie że z życia trzeba korzystać.
Nie pasowaliśmy do siebie.
A ja właśnie takiego faceta chce, takiego jak ja. Z krańców całego sazeregu zachowań.
Jak ja... kurcze, jestem 9 !
wydziergała Ewa.
|
|
~ szum wiatru
~ szelesty i zgrzyty
(...) moje wiersze s-s-k-e-r-s ocenki :) Męscy szowiniści pajacyk
...
... Wika "kwintesencja kobiecości to chyba pomieszanie mentalnych szpilek z mentalnymi glanami" Ola "do szczęścia trzeba mieć talent, otwarte oczy i serce" Sonia "Bo taniec jest tym co uskrzydla" żyrafiatko "Bo życie nieraz potrafi zajebiście przetrenować człowieka"" Mała Ewa "Może ja poprostu lubie swoją wolność?"
~ szepty i krzyki
2011 marzec 2010 grudzień listopad sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj marzec styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik sierpień lipiec maj kwiecień luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj marzec luty styczeń 2004 październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień
~~~~~ wiersz 'Burza'
Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ~~~~~ projekt
szklanytygrys
|
|